Kawały o bajkach

Dobre kawały o bajkach to nie rzadkość u Ciapka. Śmieszne bajki i dowcipy z bajkami, lubią nie tylko dzieci bo najlepsze dowcipy cieszą również dorosłych. Dobry dowcip z bajką nadaje się na każdą okazję i poprawia humor.

Czerwony Kapturek idzie przez las i spotyka wilka.

Czerwony Kapturek idzie przez las i spotyka wilka.
Wilk ma bardzo wytrzeszczone oczy.
Czerwony Kapturek pyta:
–Co wilku pewnie mnie chcesz zjeść?
–Nie ja tylko kupę robię.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 4,18)
Loading...

Przez las idzie Czerwony Kapturek. Nagle zza krzaków

Przez las idzie Czerwony Kapturek. Nagle zza krzaków wyskakuje wilk i krzyczy:
– Stój! Dokąd idziesz, głupia?
– Nie mów tak brzydko – karci wilka dziewczynka. –Wcale nie jestem głupia. Jestem Czerwony Kapturek, niosę babci jedzenie.
– A gdzie masz koszyszek?
Dziewczynka rozgląda się dokoła i szepcze:
– O ja głupia, zapomniałam koszyczka…

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 2,83)
Loading...
  • Darek

Przychodzi Puchatek do sklepu mięsnego i pyta się: –

Przychodzi Puchatek do sklepu mięsnego i pyta się:
– Czy jest wieprzowina?
Na to sprzedawca:
– Jest.
Puchatek wyjmuje karabin maszynowy, zaczyna strzelać i krzyczy:
– To za Prosiaczka!!!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 4,80)
Loading...

Wycieńczony wędrowiec (W) czołga się przez pustynię. W

Wycieńczony wędrowiec (W) czołga się przez pustynię. W piasku odnajduje butelkę. Butelka jest, niestety, pusta. Wyskakuje jednak z niej dżin (D) i mówi tak:
D: Hej, jestem dżinem! Spełnię Twoje wszystkie życzenia.
W: Chcę do domu! Do Chicago!
D: (biorąc wędrowca za rękę): Dobrze, idziemy!
W (po chwili marszu, skonfundowany): Ale ja chcę szybko!
D: No to biegnijmy!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 4,86)
Loading...

Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z

Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają. Pierwsza jest Małgosia.
– Moja mamusia i tatuś hodują kury – na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
– Dobrze Małgosiu, a jaki z tego morał?
– Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. Tak powiedzieli rodzice
– Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
– Moi rodzice mają wylęgarnię kurcząt. Kiedyś kury
zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
– Dobrze Mareczku, a jaki z tego morał?
– Nie z każdego jajka wylęga się kura – tak powiedzieli rodzice.
– Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymas Jasio (pani łyka valium).
– Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, sten’a, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50
metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na
raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawają! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje ze sten’a !Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki!
Juchy więcej niż na filnach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemrów jak Boryna zboże. Na 30–tym klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani, mimo valium w spazmach, pyta:
– Śliczna historyjka, dziecko, ale jaki morał?
– Też się taty pytałem, a on na to: „Nie wkur**** dziadka Staszka jak się naje***”.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 4,00)
Loading...

Prosiaczku, Prosiaczku! woła Kubuś Puchatek –

– Prosiaczku, Prosiaczku! – woła Kubuś Puchatek – Krzyś dał nam dziesięć baryłek miodu do podziału. To na każdego będzie po osiem.
– Ależ Puchatku – mówi Prosiaczek – dziesięć baryłek na dwóch, to będzie po pięć, nie po osiem
– Ja tam nie wiem, ja swoje zjadłem!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 3,33)
Loading...

Rzecz się dzieje w lesie. Czerwony Kapturek idzie

Rzecz się dzieje w lesie. Czerwony Kapturek idzie przez las do babci. Nagle zza drzewa wychodzi wilk i mówi:
– I co, Czerwony Kapturku, boisz się?
– O tak, bardzo się boję. Straszno tak samemu po ciemnym lesie chodzić. Poza tym chyba zabłądziłam.
– Nic się nie martw, Kapturku, złap mnie za ogon, a ja cię wyprowadzę z lasu.
Czerwony Kapturek łapie wilka za ogon. Idą, idą już jakiś czas. Nagle stają na skraju lasu, gdzie słońce prześwituje przez gałęzie drzew. Wtedy wilk zamienia się w pięknego młodzieńca.
– I co, Czerwony Kapturku, nadal się boisz?
– Nie, teraz już się nie boję.
– To dlaczego wciąż trzymasz mnie za ogon…?

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 3,14)
Loading...
  • hehec