Czerwony Kapturek po hiphopowemu Zapina ziomala Kaptur przez

Czerwony Kapturek po hiphopowemu

Zapina ziomala Kaptur przez osiedle na miejscowke do starszej Jareckiej. Pokitrane ma po kieszeniach troche bakania i jakis szamunek. Wyczail ja wilk wypas i scieme jej z klatki odstawia:
– Elo sztuka. Gdzie sie idziesz ustawic?
– Wybilam sie z chawiry i hetam sie z tym towarem do starej ojca.
Wilk skumal akcje w moment i miedzy blokami skret na miejscowke do starej Jareckiej wylukal, a po drodze zdazyl jeszcze bucha sciagnac z writerami. Wpierdolil Jarecka, kabone jej z szuflad powyjmowal, co by na ziolo starczylo. Jebnal sie na wyro i scieme odstawia. Moment i laska w czerwonej bluzie tez ustawia sie na miejscowce. Patrzy na babke i nie czai wszystkiego:
– Babka, melanz jakis byl, ze uszy i oczy troche przyduze masz, czy to moze ja za duzo smazylam?
A wilk zajawke juz taka zlapal, ze opierdolil w moment Kaptura i faze na wyrze dalej odstawia. Nagle psy wbily sie do chawiry Jareckiej i w moment skatowaly wilka za odstawianie nielegalu. Klime z podworka zdazyl jeszcze pozdrowic, ‚HWDP’ krzyknal i zszedl ze swiata z rozpierdolonym bebnem. Psy Kaptura i Babke wywlekly z bebechow i razem z wilka towaru po kresce sciagneli.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(3 głosów, średnio: 4,67 z 5)
Loading...

Kazik od zawsze robił to co lubił: całował

Kazik od zawsze robił to co lubił: całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
– Co do cholery robisz w moim łóżku? I kim do diabła jesteś? – zapytał Kazik.
– To nie jest twoja sypialnia. Jestem św. Piotr i jesteś w niebie – odpowiedział facet w szlafroku.
– Że co?! Twierdzisz, że jestem martwy? Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię!
– To nie takie proste – odpowiedział Święty. – Możesz wrócić jako kura albo jako pies. Wybór należy do ciebie.
Kazio pomyślał przez chwilę i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące, a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być złe.
– Chcę powrócić jako kura – odpowiedział.
W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje.
Wtedy podszedł do niego kogut.
– Hej! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi św. Piotr – powiedział kogut. – Jak ci się podoba bycie kurą?
– No jest ok, ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje…
– Ooo, no tak. To znaczy, że musisz znieść jajko – powiedział kogut.
– Jak mam to zrobić?
– Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz.
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. Nagle „chlust” i jajko było już na ziemi.
– Łoł, to było zaje*iste – powiedział Kazik.
Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał, usłyszał krzyk swojej żony:
– Kazik, co ty do cholery robisz?! Obudź się! Zasrałeś całe łóżko!!!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(3 głosów, średnio: 5,00 z 5)
Loading...

Ksiądz zbiera na tacę i podchodzi do takiej

Ksiądz zbiera na tacę i podchodzi do takiej jednej starszej pani, która chowa pieniądze i pyta:
– Dlaczego pani nie da nic na tacę?
– Ale to jest na fryzjera
– Maryja nie chodziła do fryzjera
– A Jezus nie jeździł mercedesem

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(2 głosów, średnio: 3,00 z 5)
Loading...

Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na

Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na polowanie:
– A więc wyjeżdżamy jutro o piątej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynkę piwa.
– A może dwie?
– Ostatnio, jak wzięliśmy dwie, zastrzeliliśmy psa.
– No to psów nie weźmiemy.
– Dobra, a więc wyruszamy o piątej. Psów nie bierzemy. Zabieramy ze sobą strzelby i dwie skrzynki piwa.
– A może trzy?
– Czy nie pamiętasz, że kiedyś, jak wzięliśmy trzy, to ty sam oberwałeś w nogę?
– Możemy nie brać broni!
– W porządku. Wyjazd o piątej. Psów i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa.
– A może weźmiemy jednak cztery?
– Jak wzięliśmy kiedyś cztery, Mietek, wychodząc z samochodu, przewrócił się i złamał sobie rękę!
– Ale przecież możemy nie wychodzić z samochodu!
– Zgoda. Więc podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o piątej rano. Broni i psów nie bierzemy, bierzemy cztery skrzynki piwa i z samochodu nie wysiadamy.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(5 głosów, średnio: 3,60 z 5)
Loading...

Przychodzi zając do sklepu i pyta: – Są śledzie

Przychodzi zając do sklepu i pyta:
– Są śledzie w czekoladzie?
– Nie ma!
Na drugi dzień:
– Są śledzie w czekoladzie?
– Nie ma!
Tak kilka razy pod rząd. W końcu sprzedawca postanowił sporządzić taki produkt. Przychodzi zając:
– Są śledzie w czekoladzie?
– Są.
– I kto ci to, ku**a, kupi?!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(2 głosów, średnio: 5,00 z 5)
Loading...
Page 2 of 15