– Tato, dlaczego ryby nie m贸wi膮? – pyta Jankiela jego ma艂y synek.
– Dlaczego nie m贸wi膮, ty si臋 pytasz? – dziwi si臋 Jankiel. – A jak one maj膮 m贸wi膰!? Czy one maj膮 r臋ce?!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 2,00 na 5

Icek przychodzi do rabina i m贸wi:
– Rebe! Ja mam problem!
– Jaki?
– Ja si臋 onanizuj臋!
– I to taki wielki problem?
– Tak! Bo ja sam siebie nie jestem w typie!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Oce艅 pierwszy!
Loading...

Kupiec Moj偶esz Rosenfeld wyjecha艂 za interesami. Sprawy przeci膮gn臋艂y si臋 tak d艂ugo, 偶e nie zd膮偶y艂 wr贸ci膰 na sobot臋 do domu. Postanowi艂 wi臋c powiadomi膰 偶on臋, wysy艂aj膮c jej telegram. Poszed艂 na poczt臋 i napisa艂 „Moja kochana 偶ona Sura interesy za艂atwi艂em bardzo dobrze. Niestety nie mog艂em zd膮偶y膰 przyjecha膰 na sobot臋. Przyjad臋 w niedziel臋. Tw贸j kochaj膮cy ci臋 m膮偶 Moniek”
Kiedy wr臋cza艂 ten telegram urz臋dniczce, ta zwr贸ci艂a mu uwag臋:
– Prosz臋 pana to przecie偶 jest ca艂a episto艂a. B臋dzie to pana drogo kosztowa膰 niech pan lepiej cos wykre艣li
– Skre艣li膰- powiedzia艂 kupiec – dobrze mog臋 skre艣li膰…zacz膮艂 si臋 zastanawia膰:
„Moja” – no dobrze. Czyja ona jest? Przecie偶 ona jest moja, co ona nie wie? Ona to wie doskonale. Skre艣lam. „Kochana”- jak ona jest moja, to jaka ona ma by膰? Czy ja jej nie da艂em tysi膮c razy dowod贸w, 偶e ona jest kochana? Co ona o tym nie wie? Skre艣lamy. „呕ona”- a co ona jest? Nieznajoma? Przyjaci贸艂ka? Przecie偶 ona dobrze wie, 偶e 偶ona. skre艣lamy. „Sura”- co ona nie wie jak si臋 nazywa? Skre艣lamy. „Interesy za艂atwi艂em dobrze” – Przepraszam, a jak ja mia艂em za艂atwi膰 interesy? Ja kupiec od 40 lat. Czy ja ju偶 kiedy艣 藕le za艂atwi艂em interesy? Skre艣lamy. „Niestety nie mog艂em przyjecha膰 na sobot臋” – Przepraszam, jak ja bym m贸g艂, to ja bym nie pojecha艂 na sobot臋 do domu? Czy ona nie wie, 偶e wola艂bym siedzie膰 przy sobotnim stole z ca艂膮 rodzin膮 i je艣膰 dobr膮 kolacj臋? Ona to dobrze wie. Skre艣lamy. „Przyjad臋 w niedziel臋”- jak nie przyjecha艂em w sobot臋 to kiedy mam przyjecha膰? To przecie偶 jasne 偶e przyjad臋 w niedziel臋. Skre艣lamy. „Tw贸j” – Ta, niech ja spr贸buj臋 by膰 czyj艣 inny, 艂adnie by mnie ona urz膮dzi艂a – skre艣lamy. „M膮偶” – a kto ja jestem? Przyjaciel, kochanek? Czy ona nie wie, kto z ni膮 bra艂 艣lub pod baldachimem 25 lat temu? Przecie偶 nie Hugo Ko艂艂膮taj, tylko ja. skre艣lamy. „Moniek” – co ona nie wie jak jej w艂asny m膮偶 ma na imie? Skre艣lamy.
Kupiec podszed艂 do okienka i zdecydowanym g艂osem powiedzia艂 do urz臋dniczki:
– Dzi臋kuj臋 pani bardzo, ju偶 nie trzeba telegramu.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 5,00 na 5

呕ona do m臋偶a:
– Mosze, pami臋taj, 偶eby艣 po mojej 艣mierci zaraz si臋 zn贸w o偶eni艂!Ma艂偶onek uspokaja:
– Salcie, ty si臋 nic nie martw. Ty zr贸b swoje, a o reszt臋 ju偶 ja si臋 zatroszcz臋.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Oce艅 pierwszy!
Loading...

Ameryka艅skie po艂udnie, lata pi臋膰dziesi膮te. Samotna, bia艂a, starsza pani postanawia spe艂ni膰 dobry uczynek zapraszaj膮c rekrut贸w z pobliskiej bazy wojskowej na pyszny domowy posi艂ek z okazji 艢wi臋ta Dzi臋kczynienia. Dzwoni do bazy i t艂umaczy jakiemu艣 porucznikowi w czym rzecz. Ma jednak jeden warunek: „Mo偶ecie przys艂a膰 mi dw贸ch rekrut贸w, tylko 偶adnych 呕yd贸w! Nie chc臋 u siebie widzie膰 呕yd贸w!”
– Dobrze, godzi si臋 porucznik, nie przy艣l臋 pani 呕yd贸w.
Nadchodzi dzie艅 艣wi臋ta, dzwonek, starsza pani otwiera drzwi… i staje jak wryta! Na progu u艣miecha si臋 do niej dw贸ch CZARNYCH rekrut贸w!
– To, mm… musi by膰 jaka艣 p… pomy艂ka! – wykrztusza z siebie…
– Niemo偶liwe, prosz臋 pani, odpowiadaj膮 z u艣miechem murzyni, porucznik
Goldstein nigdy si臋 nie myli!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Oce艅 pierwszy!
Loading...

W przedziale dw贸ch rabich i jeden 偶yd.
Po kilku godzinach podr贸偶y 偶yd si臋 odzywa:
– Mia艂em nadziej臋, 偶e b臋d臋 艣wiadkiem rozmowych dw贸ch wybitnych umys艂贸w, a tu cisza!
Jeden rabi z politowaniem odpowiada:
– Ja wiem wszystko, on wie wszystko, to o czym my mamy rozmawia膰?!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 5,00 na 5

– Halo? Poprosze pani膮 zamiejscowa, Lubart贸w 33… Czi co? Nie: czy? pytajne tylko: czy? wzi臋te liczebniczo… Taa, m贸j numer 333 … Ju偶 jest po艂膮czenie? Dzi臋kuj臋 艣licznie…
Halo? Halo? HALO??? – Halooo…
– Kuba?
– Kto m贸wi?
– Ale czy Kuba?
– Ale KTO m贸wi?
– Je偶eli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie… Kuba?
– Jaki Kuba?
– Goldberg…
– A je偶eli Kuba, to kto m贸wi?
– Rappaport!
– BENIEK???
– TAK!!!
– Tu Kuba…
– Goldberg?
– Tak. Co jest?
– Jest interes do zrobienia.
– Interes? Ile mo偶na straci膰?
– Co si臋 mnie pytasz ile mo偶na straci膰! Si臋 mnie natychmiast zapytujesz ile mo偶na zarobi膰!
– Ile si臋 zarobi, to si臋 zarobi. Ja si臋 pytam: ile trzeba mie膰 偶eby ryzykowa膰 w razie, 偶e si臋 straci?
– Niewiele… dwa, trzy tysi膮ce masz?
– Mam mie膰. Co jest?
– Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z 偶yrem Glassa, rewindykator jest Barmsztajn… On daje dwadzie艣cia procent, franko loco towar jest u Lutmana, tylko ten towar jest zaj臋ty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten weksel Reuberga mo偶na dosta膰 gwarancj臋 od jego te艣cia Rozencwajga, tylko on jest przepisany na Rozencwajgow膮, a Rozencwajgowa jest chora…
– A co jej jest?
– Co by i nie by艂o, to my dziedziczymy dwadzie艣cia procent, tylko Lutmann musi mie膰 pewno艣膰, 偶e Honigmann go wypu艣ci, oczywi艣cie, je偶eli Rozencwajgowa jeszcze dzi艣 si臋 przeniesie na 艂ono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mie膰 pi臋膰set dolary…
– Cooo?
– Nie got贸wk膮, tylko po艂ow臋, na reszt臋 zwolnienie od protestu. Jassne?
– Oczywi艣cie, 偶e rozumiem.
– No!
– Tylko sk膮d pewno艣膰, 偶e Rozencwajgowa by wyzion臋艂a ducha?
– W tym w艂a艣nie s臋k…
– Co?
– S臋k!!!
– Kto???
– S臉K!!!
– Nic nie rozumiem.
– Deska, w szrodku s臋k!
– Jaka deska?
– Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku s臋k.
– Kto ma drzewo? LUTMANN???
– Jaki Lutmann, Lutmann ma manufaktur臋, a drzewo jest z lasu. Si臋 艣cina, si臋 r偶nie na deski, jest deska, jest s臋k.
– A gdzie jest ten las?
– Jaki las?
– No, 偶e wspomina艂e艣.
– Co ciebie obchodzi nagle? W puszczy Bia艂owieszcza艅skiej jest las! Rosn膮 stuletnie drzewa, si臋 艣cina, si臋 rznie, jest deska, jest s臋k.
– A kto ma ten las?
– Kuba, o co ciebie idzie? NIKT!
– To mo偶na kupi膰?
– T臋 manufaktur臋?
– Nie, ten tartak.
– Jaki tartak, do cholery?
– No ten co sam m贸wi艂e艣, 偶e si臋 艣cina i si臋 r偶nie…
– Kuba, odczep si臋, chodzi o to czy Rozencwajgowa wytrzyma do licytacji!
– A ona sprzeda?
– Co?!
– Ten tartak.
– Kuba, przecie偶… Jaki tartak do cholery?!
– No, 偶e si臋 艣cina i si臋 rznie…
– Kuba! 呕e mnie co podkusi艂o powiedzie膰 jego ten s臋k… Kuba, ja cofam ten s臋k. Ja cofam wszystkie s臋ki na 艣wiecie!
– Co?
– S臋k.
– Kt贸ry?
– 呕e pisze w Kurierze Warszawskim tych sztych贸w. TO JA JEGO COFAM!!!
– W Kurierze Warszawskim? To by艂o og艂oszenie?
– Jakie og艂oszenie?
– No, 偶e on sprzedaje.
– KTO???
– No ten, co pisze, 偶e parceluje ten las. S艂uchaj, tylko ten tartak to ja bym zatrzyma艂 dla siebie.
– Kuba… Po co tobie ten tartak? Zle藕 z tego tartaka!!!
– No wiesz, Rappaport, 偶e ja ciebie nie rozumiem. Ty budzisz mnie w nocy. P贸艂 godziny namawiasz mnie, 偶ebym kupi艂 las. A teraz odmawiasz mnie od tego tartaka. To co to jest za interes???
– Kuba…
– Zaraz, chwileczk臋, spok贸j! Owszem, dajmy na to, ja daj臋 dwa tysi膮ce na las. To kto inny b臋dzie mia艂 tartak, tak? B臋dzie mnie dyktowa艂 ceny? B臋d臋 jego dawa艂 zarabia膰 na r偶ni臋cie? To gdzie jest LOGIKA??? To wol臋 kupi膰 ten tartak! Mam racj臋?
– Teoretycznie tak… Tylko 偶e mi臋 co艣 podkusi艂o. Staropolszczyzn臋 si臋 mnie zachcia艂o. S臋k, s臋k, r贸wnie dobrze mog艂em powiedzie膰, ja wiem… – tu le偶y pies pochowany.
– …pieees?
– PIES!
– Piesek! Jaka rasa?
– Szlag mnie trafi…
– S艂uchaj, Rozencwajgowa ma na sprzeda偶 psa? Czy to jest mo偶e 艂y偶ew? Wiesz, ja bym ch臋tnie kupi艂, bo Hipek bardzo chce mie膰 艂y偶wa. No, ostatecznie mo偶e by膰 sweter. Albo bulgot? Albo taki ma艂y, bia艂y dupelek… S艂uchaj, tylko bro艅 Bo偶e jajnik! A to jest jaka rasa?
– Jaka rasa??? NORDYCKA!!! Psiakrew,odczep si臋 od tego zwierz臋cia, nieszcz臋艣cie ty moje!
– S艂uchaj, Beniek, dwa tysi膮ce za psa? Ja mog臋 da膰… trzydzie艣ci z艂otych. Du偶y piesek?
– OLBRZYMIE BYDLE!!! (s艂yszy telefonistk臋) Z艂ociutka, to nie do pani! Znaczy, co? Chwileczk臋, Kuba, ta rozmowa za chwil臋 b臋dzie kosztowa艂a czterdzie艣ci dwa z艂ote.
– No co to znaczy czterdzie艣ci dwa z艂ote, jak si臋 kupuje i las, i tartak, i psa…
– Wiesz co ja ciebie powiem? Ty we藕 sobie ten las za darmo…
– A tartak?
– A TAR… A tartak, to ty sobie we藕 ty偶 za darmo…
– A pies?
– A pies??? A pies ci mord臋 liza艂!!!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 5,00 na 5

Trzech 呕yd贸w zak艂ada sklep. Jeden po lewej stronie napisa艂:
– Tu jest tanio.
Drugi po prawej napisa艂:
– Tu jest mi艂o.
A trzeci na drzwiach, ze wzgl臋du na brak miejsca, napisa艂:
– Tu jest wej艣cie.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 2,00 na 5

– Aj waj, ale u was ceny…
– Panie, co艣 pan, wszystko po bo偶emu!
– Aj, a tak by si臋 chcia艂o po ludzku…

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 4,00 na 5

Icek mia艂 sklep spo偶ywczy. Naprzeciwko Rywka uruchomi艂a sklep o podobnym profilu. Icek poda艂 j膮 do s膮du cywilnego w tej sprawie. Na rozprawie s臋dzia pyta o dok艂adny pow贸d pozwu. Icek t艂umaczy:
– Ja mam interes i Rywka ma interes.Jak Rywka postawi艂a sw贸j interes przed m贸j interes, to m贸j interes stan膮艂.Szoko.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 4,00 na 5

Szadchen swata m艂odziencowi posa偶n膮 pann臋.
Ten sie wzbrania:
– Przecie偶 ona jest na p贸艂 艣lepa!
– Pomy艣l tylko – nie b臋dziesz musia艂 niczego przed ni膮 ukrywa膰.
– Ale ona jest prawie g艂ucha!
– Pomy艣l tylko – ona nie us艂yszy twoich przekle艅stw…
– Kuleje na jedna nog臋!
– Tylko pomy艣l – ona nie b臋dzie za tob膮 艂azi艂a krok w krok…
– No i ma garba!
– Oj, m艂ody cz艂owieku, bad藕偶e sprawiedliwy! Przecie偶 jedn膮 wad臋 to ona mo偶e mie膰!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Oce艅 pierwszy!
Loading...