Icek ożenił się z Sarą i trzy miesiące po ślubie urodziła mu syna. Icek liczy, liczy…i w końcu idzie do rabina.
– Rebe! Ty mnie wytłumacz: moja Sara trzy miesiące po ślubie urodziła mi syna! Jak to możliwe?
– Widzisz, mój synu! Byłej kiedyś u stóp góry Synaj. Idę pod parasolem, bo słońce mocno grzało i nagle zza skał wypadł na mnie lew!
– Oj! Rebe! I co? I co?
– Tak złożyłem parasol, wycelowałem, pif! paf! I lew padł martwy!
– Oj! Rebe! Co mi rebe bajki opowiada – toż z boku ktoś strzelił!
– No właśnie…

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

Mosze otworzył sklep na Nalewkach – Trąbki, saksofony, bębny, trumny,
noże i pistolety.
– Jak idzie geszeft, Mosze? – pyta Srul. Taki nietypowy towar…
– Bardzo idzie! Bardzo! Przedwczoraj sprzedałem trąbę, wczoraj pistolet, dzisiaj trumnę.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 4,83 na 5

MISTYKA FINANSÓW

GOLDBERG: Dzień dobry panu, panie Rapaport.
RAPAPORT: Jak ja pana widzę u siebie, to już o „dzień dobry” nie może być mowy.
GOLDBERG: Kiedy ja pana rozumiem…
RAPAPORT: Ale jak pan tu jest, to siadaj pan. Jak pan tu wszedł? Służąca nie powiedziała panu, że mnie nie ma w domu?
GOLDBERG: Powiedziała, moja służąca też czasem mówi, że mnie nie ma, jak jestem.
RAPAPORT: Patrz pan, jak ta służba nauczyła się kłamać?
GOLDBERG: A jak byś pan nie był w domu, to ona by przecież też powiedziała, że pana nie ma, co za różnica?!
RAPAPORT: Swoją drogą!…
GOLDBERG: Panie Rapaport, pan mnie oddaje pieniądze czy nie?
RAPAPORT: Wiele jestem panu winien?
GOLDBERG: Osiemset.
RAPAPORT: Ładna sumka.
GOLDBERG: W razie pan oddaje to ładna, nawet bardzo ładna. W razie mnie nie oddaje nie jest taka ładna. Otóż ja się pana zapytowywuję jeden z ostatnich razów: czy pan mnie oddaje moje osiemset złotych?
RAPAPORT: Naturalnie, że oddaję.
GOLDBERG: Czy pan mi nie może odpowiedzieć po ludzku?
RAPAPORT: Przecież mówię panu od pół roku, że nie mam pieniędzy.
GOLDBERG: To co ja mam robić?
RAPAPORT: Upominać się!
GOLDBERG: Co mi to pomoże?
RAPAPORT: Nic!
GOLDBERG: Szanowny panie Rapaport. Przecież pan rozumie, że osiemset złotych to nie jest suma, której można nie oddać. Można nie oddać dziesięć złotych. Jak się jest bardzo wielki łobuz, to można nie oddać dwudziestu złotych, ale od stu złotych w górę każdy dług się robi honorowy. Pan to rozumie, przecież pan jest kupiec.
RAPAPORT: Panie Goldberg szanowny, ja mam inny pogląd na tę sprawę. Dla mnie osiemset złotych to jest właśnie suma, której nie można oddać. Oddać można dziesięć złotych. Jak się jest bardzo lekkomyślnym, to można oddać dwadzieścia złotych. Ale od stu złotych w górę to każdy dług staje się fikcyjny! Pan to wie! Przecież pan jest kupiec.
GOLDBERG: Słodki panie Rapaport, więc ja się pana pytam, co ja mam robić?
RAPAPORT: To ja się pana zapytam co innego, ale pan mi daje słowo honoru, że pan mnie odpowie całą prawdę!
GOLDBERG: Oficerskie słowo honoru.
RAPAPORT: Ja wolę kupieckie.
GOLDBERG: Niech będzie kupieckie.
RAPAPORT: Otóż pan przychodzi do mnie, że bym panu oddał osiemset złotych. Dajmy na to ja wstaję, podchodzę do kasy i… powiedzmy, wyciągam osiemset złotych i, przypuśćmy, panu je daję. To co by pan o mnie pomyślał?
GOLDBERG: Ech!… panie Rapaport!
RAPAPORT: Kotuchna! Słowo pan dałeś! Pomyślałbyś pan, że jestem a myszygene kopf?
GOLDBERG: No, zaraz a myszygene!…
RAPAPORT: Pomyślałbyś pan tak? Tak czy nie!
GOLDBERG: Tak!…
RAPAPORT: Dziękuję panu!
GOLDBERG: Złocisty panie Rapaport. Teoretycznie pan jest kryty, ale w praktyce pan nie ma racji. Pan mnie musi oddać!
RAPAPORT: Dla samego oddania?
GOLDBERG: Nie! Ja jestem winien Gutmanowi osiemset złotych!
RAPAPORT: Gutman może poczekać!
GOLDBERG: Gutman nie może poczekać, bo jego dusi Rajtman.
RAPAPORT: Rajtman też zaczeka.
GOLDBERG: Rajtman absolutnie nie zaczeka bo on jest winien Maliniakowi.
RAPAPORT: Maliniak też może poczekać. Chociaż nie, Maliniak nie może czekać.
GOLDBERG: Dlaczego?
RAPAPORT: Bo on jest winien mnie, a ja nie mogę czekać.
GOLDBERG: Pan nie może czekać?
RAPAPORT: Bo przecież pan chce, żebym panu oddał osiemset złotych, a ja ich nie mam. Bo ja pożyczyłem Maliniakowi, Maliniak Rajtmanowi, Rajtman Gutmanowi, Gutman pożyczył panu, a pan mnie, nikt ich nie wydał, bo każdy drugiemu pożyczył i nikt ich nie ma. To ja się pana pytam, gdzie się podziały te osiemset złotych?
GOLDBERG: A czy ja wiem?!
RAPAPORT: O, widzi pan, to jest ta mistyka finansów. I stąd się wziął ten cały kryzys ogólnoświatowy!
GOLDBERG: Nie rozumiem.
RAPAPORT: Ja panu wytłumaczę. Ameryka pożyczyła Anglii, Anglia Niemcom, Niemcy pożyczyli do Włoch, Włochy pożyczyli Szwajcarii, Szwajcaria pożyczyła Francji, Francja pożyczyła Anglii, a Anglia pożyczyła Ameryce!
GOLDBERG: To kto ma te pieniądze?
RAPAPORT: Teoretycznie wychodzi, że myśmy powinni mieć te pieniądze.
GOLDBERG: Co myśmy`?
RAPAPORT: Bo myśmy nikomu nie pożyczyli i nam nikt nie pożyczył. Sytuacja jest bez wyjścia!
GOLDBERG: Ja mam jedno wyjście.
RAPAPORT: Jakie?
GOLDBERG: Przez drzwi, do domu!
RAPAPORT: Widzisz pan, panie Goldberg. Nareszcie dorósł pan do sytuacji. Przyjdź pan kiedyś znowu się upomnieć porozmawiamy
GOLDBERG: Najlepiej nie zastać pana w domu.
RAPAPORT: Niech pan się nie obawia. Jak tylko będę miał pierwsze pieniądze, to zaraz pana zawiadomię przez służbę, że mnie nie ma w domu. Nie do zobaczenia się z panem, pa!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

Żyd prosi Boga o pomoc:
– Panie, co ja mam robić? Co robić? Mój syn się ochrzcił!
Bóg na to:
– Icek… Ja nie wiem… Mój też się ochrzcił.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

Żyd wiezie do Izraela portret Lenina.
– Co to jest? – pyta celnik rosyjski.
– Nie „co” a „kto”! To Lenin!
– Kto to jest? – pyta trochę później celnik izraelski.
– Nie „kto” a „co”! To złota rama!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

– Co to jest, panie Kohn, że pan możesz zrobić, a ja za nic nie mogę?
– No nie wiem…
– Pan mnie możesz pocałować w dupę!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

– Rebe, czy Żyd może się ogolić?
– Nie, synu. Talmud mówi, że nie wolno dotykać skóry ludzkiej ostrzem.
– To czemu ty Rebe jesteś ogolony?
– Widzisz, synu, ja się o to nikogo nie pytałem.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

Kohn i Levy siedzą w wiedeńskiej kawiarni i czytają gazety. Kohn mówi:
– Patrz, Etna wybuchła.
– A co to Etna?
– Taki wulkan we Włoszech.
– A co to wulkan?
– Aj, taka góra co ogniem pluje.
– A to dla nas, Żydów, dobrze czy źle?

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

– Ty wiesz co Mojsze? ten koń ,co ty mnie go wczoraj sprzedałeś, to on wziął się i zdechł!
Na to drugi:
– A ty wiesz co, Icek. On mi tego nigdy nie robił.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5

Lili wysyła telegram do przyjaciela Mosze:
„Mosze. Przyślij mi pięćset dularów. Chodzi o mój honor.”
Mosze wysłał Liii dwieście pięćdziesiąt dolarów z telegramem:
„Kochana przyjaciółko. Ratuj tymczasem połowę.”

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Średnia ocena 5,00 na 5