Dzia艂o to si臋 wtedy kiedy p艂on膮c膮 si臋 Wis艂臋 ludzie gasili s艂om膮. W s艂onecznym Cieniu na mi臋kkim kamieniu usiad艂a siedmioletnia staruszka. Podszed艂 do niej niski facet wysokiego wzrostu i nic nie m贸wi膮c rzek艂:
– Mia艂em dw贸ch syn贸w, jeden poszed艂 na wojn臋 i zgin膮 a teraz siedzi w porcie i czyta gazet臋. Drugi poszed艂 do portu. Tam by艂y trzy statki, jeden ca艂y, drugiego po艂ow臋 a trzeciego wcale nie by艂. Wsiad艂 do tego trzeciego i pop艂yn膮 na licz膮c膮 tysi膮c os贸b bezludn膮 wysp臋. Tam powitali go biali murzyni. Syn wdrapa艂 si臋 na dorodn膮 sosn臋 i zacz膮艂 zrywa膰 og贸rki. Tubylcy patrzyli si臋 na dorodny spadek pomidor贸w. Wreszcie facet kasztanowca wkurzy艂 si臋 i nic nie m贸wi膮c rzek艂:
– z艂a藕 mi pan z tego kasztana, bo mi 偶o艂臋dzie zwi臋dn膮.
To wszystko zosta艂o zapisane na si贸dmej fa艂dzie sp贸dnicy babci, kt贸ra umar艂a rok przed swoim urodzeniem, trzymaj膮c w r臋ku kwadratowe k贸艂eczko.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 5,00 na 5

Idzie facet przez pustyni臋 i nieco zb艂膮dzi艂. Nagle jego oczom ukazuje si臋 Arab, facet uradowany pyta:
– Panie, jak doj艣膰 do Kairu?
Arab odpowiada:
– Prosto, prosto, a w czwartek w lewo.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
艢rednia ocena 4,00 na 5
Page 5 of 24