Po zakończeniu recitalu Jana Kiepury rozentuzjazmowana publiczność szturmowała estradę, domagając się bisów. Kiepura po kilku ukłonach zapytał swych słuchaczy, czego życzą sobie posłuchać:
– Tosca!
– Rigoletto!
Nagle ponad cały gwar wybił się ostry krzyk jakiejś zażywnej pani:
– Oj, ojej!
Stojący obok mężczyzna poprawił:
– Mówi się „Ay, ay, ay!” (mając na myśli popularną pieśń).
Słysząc to, oburzona pani zawołała:
– Wiem, jak się pieśń nazywa, ale pan mi nadepnął na nogę!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 2,40)
Loading...
Dnia napisał: ciapek.
 

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Treść *
Podpis *