Józik spotyka w restauracji Masztalskiego i szepcze mu na ucho:
– Ty, znowu ktoś jest u twojej żony.
– Pierona! Już nie wytrzymom!
– Bierz moją laskę i leć – radzi kamrat.
Masztalski wchodzi po chwili do chałupy i choć ciemno, wyraźnie widzi, że spod kołdry wystają cztery nogi. Wali na oślep laską po nogach, a potem wyżej i wyżej… Opamiętał się dopiero w kuchni, gdy przy piecu zobaczył żonę.
– Przywitałeś się już z teściami? – pyta żona. – Bardzo zdrożeni przyjechali i żech ich w naszej sypialni położyła…

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(średnia ocena: 4,67)
Loading...
Dnia napisał: diabli101c.
 

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Treść *
Podpis *