Gej po śmierci trafia do bram nieba. Święty Piotr po przeglądzie listy stwierdza:
– Ok! To teraz pójdziesz za mną.
Gej posłusznie idzie. Przeszli spory kawałek, doszli nad olbrzymi kanion, przez który prowadził most. Weszli na most, a na jego środku święty Piotr zatrzymuje się i mówi:
– Teraz masz tu zrobić stolca do tego kanionu!
Gejowi szczena opadła, ale dobra, skoro święty Piotr tak każe… Kuca, robi swoje.
Idą dalej. Kolejny kanion, święty Piotr znów każe robić to samo. Na to gej:
– No bez jaj! 15 min temu waliłem kloca! Nie dam teraz rady!
– Czyń swoją powinność, mówię! – zagrzmiał święty Piotr.
Gej się trochę wystraszył, przykucnął, postękał, pojęczał, w końcu wydusił kilka bobków. Idą dalej.
Kolejny kanion. Gej już z taką nieciekawą miną wchodzi na most i oczywiście święty Piotr znów swoje… Na to gej:
– Słuchaj, ja nie wiem czy to jakiś rodzaj czyśćca czy co, ale naprawdę nie dam już rady. Poprzednim razem wyrzuciłem z siebie resztki. Proszę, zlituj się!
– Nie ma mowy! Albo walisz kloca, albo odsyłam cię do piekła!
Gej ze zmarnowaną miną, zwątpiony przykuca, stęka, jęczy, stęka, męczy się 15 minut, 30 minut, godzinę, w końcu udało mu się zrobić jakiegoś malutkiego bobka. Gdy święty Piotr to zobaczył, powiedział do Geja:
– I zapamiętaj sobie, że właśnie do tego służy tyłek!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
(0 głosów, średnio: 0,00 z 5)
Loading...

No Comments

Dodaj komentarz