wtorek, 22 maja 2012
Dziś imieniny obchodzą: Emil, Helena, Jan, Julia, Krzesisława, Rita, Wiesław, Wiesława, Wisława, | Następne imieniny...

Kawały: Dzieci


Sześciolatek do czterolatka:
- A u nas w przedszkolu pod kaloryferem leżała prezerwatywa.
- A co to jest kaloryfer?

Niunia

Na lekcji religii nauczyciel omawia z 5 i 6 - latkami 10 Przykazań.
Właśnie omówili przykazanie o szanowaniu rodziców i nauczyciel spytał:
- A czy jest jakieś przykazanie, które mówi o tym, jak traktować braci i siostry?
Mały chłopiec odpowiedział:
- Nie zabijaj.

Niunia

Aby lepiej objaśnić omawiany problem, nauczyciel posłużył się
przykładem:
- Gdybym stanął na głowie, krew, jak wiecie, spłynęłaby do niej i zrobiłbym się czerwony na twarzy.
- Tak - odpowiada klasa.
- Więc dlaczego, gdy stoję w pozycji normalnej, krew nie spływa z głowy do stóp?
Jeden z uczniów odpowiedział:
- Ponieważ pana stopy nie są puste.

Tatuś z Jasiem wybrali się do zoo i tatuś opowiada:
- Widzisz synku tutaj jest małpka.
Idą dalej.
- Widzisz Jasiu a tutaj jest słonik.
Ida dalej.
- A widzisz Jasiu tutaj pająk je biedronkę.
- Tato a co to jest dronka??

Niunia

W piaskownicy siedzi grupka bawiących się dzieci. Nagle jedno z nich zaczyna płakać. Reszta pyta co się stało. Płaczący chłopiec odpowiada:
- Złamała mi się komórka.
Po chwili dodaje:
- Ale to w sumie nic, bo jutro tata kupi mi drugą.
Na to jeden z towarzyszy zabawy komentuje:
- Ale dziś będziesz jak wieśniak kopał łopatką.

Dwóch przedszkolaków przechwala się nawzajem:
- A wiesz, mój tata jest lepszy od twojego taty!
- A mój brat jest lepszy od twojego brata!
- Za to moja mama jest lepsza od twojej mamy!
- A wiesz, tu to chyba masz rację, bo nawet mój tata tak mówi.

Rozpaczliwie płaczącego syna pyta się ojciec:
- Dlaczego płaczesz synku?
- Zgubiłem moje 10. - zł , odpowiada syn.
- Nie płacz, dam ci 10. - zł
Dziecko się uspokoiło, a po chwili wpada jeszcze w większą rozpacz.
- Co się stało synku? - pyta ojciec.
- Gdybym nie zgubił tamtych 10. - zł, to miałbym teraz 20. - zł.

on85

Podczas Świąt Jasio woła do mamy:
- Mamo, mamo, choinka się pali!
- Nie mówi się pali, tylko świeci - poucza go mama.
- Mamo, mamo, firanki też się świecą!

amalan

Mała dziewczynka siedzi na kolanach u dziadka, który czyta jej bajki na dobranoc. Od czasu do czasu wnusia, zamiast patrzeć w książeczkę, przygląda się pomarszczonej twarzy dziadka. Głaszcze go po policzku, potem głaszcze swoją buzie... i tak na zmianę kilka razy. Wreszcie odzywa się:
- Dziadku, czy ciebie zrobił Pan Bóg?
- Tak, kochanie. Pan Bóg mnie zrobił bardzo dawno temu.
- Aha.
I znowu pogłaskała po twarzy dziadka i siebie.
- A mnie też zrobił Pan Bóg?
- Tak, - dziadek na to z uśmiechem. - Ciebie też. Ale ciebie Pan Bóg stworzył całkiem niedawno.
Na to dziecię znowu dotknęło twarzy dziadka i swojej własnej, po czym radośnie:
- Coraz lepiej mu to idzie, dziadku, nie?

Rozmowa dzieci w piaskownicy (w tonie przechwalania się):
- A mój tato ma samochód - mówi chłopczyk.
- A moja mama też - odpowiada dziewczynka.
- A mój tata ma kamerę cyferkową - chłopczyk.
- A moja mama też - dziewczynka.
No i dalej jeszcze takie przechwalanki, które tego chłopca coraz bardziej irytowały, ale w końcu podał kardynalny argument.
- A mój tata ma siusiaka.
- Moja mama też ma...
- Nie może mieć! mamusie mają pipulki...
- Ale moja mama naprawdę ma! ... W SZUFLADZIE...

Niunia

Krzysio pisze z kolonii list do rodziców, że wszystko jest dobrze wszyscy zdrowi uśmiechnięci
P.S. Co to jest epidemia???

Pokrzywa

12 - letni synek, pyta się ojca (w mieście otwarto właśnie agencję towarzyską):
- Tato, a co właściwie robi się w takiej agencji?
Ojciec mocno zakłopotany odpowiada:
- Synku, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, ze robi się tam człowiekowi dobrze.
Synek jest ciekawy.
Raz dostaje od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
- A co ty chłopczyku chciałeś?
- No, chciałem, żeby mi zrobić dobrze, mam nawet pieniądze!
Pani zaprosiła chłopca do środka, następnie zaprowadziła go do kuchni, ukroiła trzy duże pajdy świeżego chleba, posmarowała masłem i miodem i podała chłopcu.
Chłopiec wpada do domu i krzyczy:
- Mamo, tato, byłem w agencji towarzyskiej!
Ojciec mało nie spadł z krzesła, mamie oczy nas wierzch wyszły.
- I co?! - pytają nieśmiało rodzice
- Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem...

gangrena

- Mamusiu, jezdem w ciąży.
- Bój się Boga! Dwa miesiące przed maturą, a ty mówisz "jezdem"?

flop

Jaś wita babcię która przyjechała w odwiedziny:
- Dzień dobry babciu!! ale tata się ucieszy...!!!
- A to dlaczego kochanie ??
- Bo przed chwilą powiedział że tylko ciebie do szczęścia nam brakuje!

monitejka

Synek pyta ojca - kapitana okrętu:
- Tato, dlaczego okręty mają zwykle żeńskie nazwy?
- Wiesz synku jak trudno jest kierować okrętem...

Mama pyta Jasia:
- Co przerabialiście dziś na chemii?
- Materiały wybuchowe.
- A czy nauczyciel zadał coś do domu?
- Nie zdążył...

Nauczycielka plastyki zadaje uczniom narysowanie rzeki i wędkarza. Pod koniec lekcji nauczycielka sprawdzając prace uczniów pyta Jasia:
- A ty, dlaczego nie narysowałeś wędkarza?
- Bo w rzece którą narysowałem, łowienie ryb jest wzbronione!

Niunia

Jasio chwali się koleżance:
- Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga takiego jak moja ręka!
- Niemożliwe, nie ma takich brudnych pstrągów!

Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy na arenie pojawił się słoń, tata poszedł kupić słodycze. Nagle chłopiec wstaje i pokazując palcem, krzyczy:
- Mamo, mamo, co to jest?
Zaskoczona pytaniem mama odpowiada:
- To jest ogon słonia.
Syn jednak wykrzykuje dalej:
- Nie! Pod spodem.
Zakłopotana mama odpowiada:
- Tooo... nic takiego.
Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, więc idzie po nie mama. Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.
- Tato, tato, co to jest?
- To jest ogon, synu.
- Nie, pod spodem.
- To jest siusiak słonia.
Chłopiec chwilę się zastanawia, po czym mówi:
- A mama powiedziała, że to "nic takiego".
Ojciec z dumą rozpiera się na fotelu:
- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusię rozpuścił.

Niunia

Dziecko marudzi ojcu:
- Tato ja chcę na sanki!
- Jestem zmęczony - odpowiada ojciec - Nie ma mowy.
- Tatusiu chodź! Wszystkie dzieci chodzą na sanki.
Po dziesięciu minutach ojciec się poddał i poszedł z synem na sanki.
Minęło pół godziny a dziecko znowu marudzi:
- Tato chodź do domu, ja już nie chcę, już nie pójdę więcej na sanki, ale chodź do domu.
- Nie gadaj tyle, tylko ciągnij!

Gasnica


/ © 2002 - 2012 / Kawały /