Po zakończeniu recitalu Jana Kiepury rozentuzjazmowana publiczność szturmowała estradę, domagając się bisów. Kiepura po kilku ukłonach zapytał swych słuchaczy, czego życzą sobie posłuchać:
– Tosca!
– Rigoletto!
Nagle ponad cały gwar wybił się ostry krzyk jakiejś zażywnej pani:
– Oj, ojej!
Stojący obok mężczyzna poprawił:
– Mówi się „Ay, ay, ay!” (mając na myśli popularną pieśń).
Słysząc to, oburzona pani zawołała:
– Wiem, jak się pieśń nazywa, ale pan mi nadepnął na nogę!

Nie najlepszy dowcipDowcip ujdzie w tłokuDobry kawałZabawny kawałNajlepszy dowcip!
(0 głosów, średnio: 0,00 z 5)
Loading...

No Comments

Dodaj komentarz